niedziela, 1 kwietnia 2018

Drugie oblicze świecy


Jakiś czas temu zetknęłam się z nurtem Zero Waste – i wpadłam jak śliwka w kompot. Myślałam, że wiem coś na temat ekologii i ograniczania niszczenia naszego środowiska. Faktycznie, wiedziałam COŚ. Dzięki ZW każdego dnia mogę nauczyć się czegoś nowego, sprawia mi to ogromną frajdę i nagradza uśmiechem za każdym razem, kiedy uda mi się wprowadzić w życie jakieś nowe rozwiązanie. 

Jedna z pierwszych rzeczy, jakie udało mi się zrobić, to nadać świeczce drugie życie. Niby nic? Cieszyłam się jak dziecko, bo jeszcze rok temu główna bohaterka tego postu wylądowałaby w koszu. Duża, zapachowa i złośliwa świeca, nie miała zamiaru wypalić się do końca. Spędziła z nami całe Święta Bożego Narodzenia, palona do posiłków, z każdą chwilą stawała się coraz bardziej krzywa. Gdy jej knot po paru dniach się wypalił i rodzina chciała skazać ją na śmietnik, szybko zgarnęłam ją do swojej torby. W domu w ruch poszła tarka i trochę siły. Puste świeczniki po popularnych świeczkach z sieciówki zyskały po raz kolejny nowe życie - napełniłam je startą świecą. Knotem stał się kawałek starego sznurka. Wiórkowe świece są przepiękne - wyglądają jak wykonane z białej czekolady 😍 !





Drugie oblicze świecy

Jakiś czas temu zetknęłam się z nurtem Zero Waste – i wpadłam jak śliwka w kompot. Myślałam, że wiem coś na temat ekologii i ograniczan...